Z miłości

Z miłości stworzył nas Bóg,
pozbawiło to piękne stworzenie nóg.
Nie było przez wieki tego, uczciwego,
który mógłby oszczędzić wężowi nóg.

Adam powiedział, że to Ewa,
Ewa, zwaliła na stworzenie z drzewa.
Dziś, nikt już nie kocha tego naszyjnika,
Ssssyk… – podeptaj wężownika!

Pod ziemią ukryj się wężu,
Co Ty na to, Ewo zakochana w mężu?
Deptana ewolucja, pozbawi węża nóg,
bo to nie możliwe, że stworzył go na drzewie Bóg.

Symbol węża nosimy teraz na szyi,
i niech nikogo to nie myli.
Że z miłości sami zrezygnowali,
bez węża pomocy, miłość Boga oddali…

Adamie i Ewo, dziś na to czas,
By wyjawić, co ukrywa listków las…
Adam, zamarzył być bogiem sam,
Ewa, posłuszna mu, odwiedziła śmierci kram.

Do Adama zapukało poczucie winy,
dołączył do śmiertelnej rodziny.
Przyszedł Bóg, na ucztę owocu dojrzałego,
Adam z Ewą, przygotowali dla niego śmierci drzewo…

Bóg będąc stabilną miłością,
Nie oddał się człowiekowi wzajemnością.
Nadal kocha, z miłości przystał na wybór człowieka
Śmierć mu na krzyżu zgotowali… czeka… na niego czeka…

Historia to dawna, zapominana
z lubością przekręcana…
Diable.. wypartej świadomości kolego..
czy jest w tym coś prawdziwego?

Pozostaje wciąż do dziś pytanie…
Czemu na każdej aptece wizerunek węża, wciąż na stanie?
Czemu ten obraz, ze śmiercionośnej choroby nadal leczy?
Czy może przypadkiem, odkrywa prawdziwy los człowieczy?

Wizerunek węża na drzewie,
przez wszystkie wieki leczy nas w potrzebie.
Czemu dziś lud temu wciąż przeczy,
że tylko Miłość, a nią Boga prawda, choroby leczy?

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *