Abraham Omam

I.

Abramie, Abrahamie…
cały świat Twą historią omamie.
Chcesz zabić Syna?
Niech nie dowie się o tym rodzina.

Pomysł przedni, hejże tak,
w ofierze synów składa cały świat.
Nie bądź inny,
nie będziesz niczemu winny.

“Bóg” powiedział Ci w tajemnicy,
że chciałbyś pozbyć się swoich dziedzicy.
On obiecał Ci potomstwa wiele,
obietnicy ma dotrzymać w Twoich potomkach Ciele.

Umrzesz… On Cię zastąpi,
Twoja dusza w to jednak wątpi.
Chciałbyś jednak nie umierać…
Pomysł? – potomstwo na stosie sponiewierać.

II.

Długo zwlekałeś, na niego czekałeś,
dostałeś w końcu to… czego nie chciałeś,
On młodszy, on silniejszy, on mocniejszy,
Ty zmarszczony, z dnia na dzień mniejszy.

O grzeszną, cudzołożną Sodomę się licytujesz…
niewinnego Syna bez zająknięcią, zaś ofiarujesz?
Co w Twoim sercu siedzi?
Hagar, Hagar… może czas do spowiedzi?

Ujrzałeś podobno dzień zbawienia,
ten dzień – to koniec tego omamienia!
Nie wspomniano jednak tego tak,
teatr Twojego potomstwa, obserwuje dziś cały świat.

Niby potomkowie Twoi, kochają swoich synów,
stosy jednak, nadal pełne dymów…
Trwa to już kopę lat,
Teatr: “Ojciec-Synowi, Syn-Ojcowi: Edyp-Krzyż-Kat…”.

III.

Bóg Omamowi “powiedział”,
Co ten dawno już w sercu wiedział.
“Bóg z nami”, hitlerowcami…
Świat, Wąsaty też omami.

Malarz nie był inny,
Syn, ojcowi dług jest winny.
Wytępić w piecu, naród swego dziada?
Taka z tego, malowana dymem maskarada.

Tak oto musiało się stać,
mało kto, umie na siebie winę brać.
Brak tej Ojca Omama spowiedzi,
W niej tajemnica Bożego Baranka siedzi.

Z czego się nie wyspowiadamy,
To Bogu na ofiarę oddamy.
Taka w tym nasza, wobec Bożego Syna wina,
że tajemnice tą chowa, cała adama rodzina.

IV.

Abrahama w tym zasługa,
Wobec nas wielka posługa.
Nie musimy już tego powtarzać,
możemy się od najgorszego, Bogu pokazać.

Wtem… nadejdzie duch Eliasza,
Takie słowa Malachiasza.
Dzień ostateczny nim poprzedzony…
I nikt już nie będzie omamiony.

Serca Synów zwróci ku Ojcom,
I pokaże tym Omamom.
Że więcej niż sam miał,
Eliasz synowi, Elizeuszowi dał!

Czeka na niego Abrahama świat,
Cztery tysiące już lat…
Zwierciadło pańskich wieków,
Nie ma już na to innych, świat leków…

V.

To koniec, świata kres,
uciekł właśnie  bies.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *